W udanym związku,
po latach
miłość jest oczywiście
całkiem oczywista,
niekwestionowana.
Była taką, jest nadal i będzie...
Tylko ból jest boleśniejszy
niż szczęście szczęśliwe
i boli bardziej dotkliwie...
Dobre słowo i czułość
przecież oczywiste,
po co je co chwilę powtarzać.
Co innego uwagi,
że coś jest ,,nie tak''.
Tych coraz większa obfitość,
jakby już tylko one...
Więc ból jest boleśniejszy
niż szczęście szczęśliwe...
