nie mając już nic
poza widokiem falujących ukwiałów
wlókł po dnie swoje umęczone oczy
księżyc odwrócony plecami
już od dawna nie spoglądał w jego stronę
z piachem zadomowionym pod powiekami
potykał się o spadające gwiazdy
nie tak dawno znaczyły kierunek
a dziś spoczywają na piaszczystym dnie
nie potrafił ich już wskrzeszać
nie pamiętał nawet imion
otrzepywał je tylko z osadu
szepcząc bez wiary
że kiedyś odżyją
z bólem fantomowym po nadziei
patrzył jak kruszeją w jego dłoniach
przesypując się przez bezradne palce
ciężarem straty nie do udźwignięcia
pełen żalu do ostateczności
padał na kolana
nie przestawał szeptać
Niniejszy utwór jest dostępny na Licencji CreativeCommons, Uznanienie autorstwa_Bez utworów zależnych 3,0 Polska) Dla publikowanych w naszym miesięczniku utworów literackich stosujemy bardziej rygorystyczną licencję Creative Commons: BEZ UTWORÓW ZALEŻNYCH dla zablokowania możliwości wykorzystania utworu w formie plagiatu .
(W ilustracji wykorzystano propozycję autora wźródłowej publikacji)