to było tak
że przyprowadził ją
dziwnie spokojny anioł
bezkrytycznie pozostawił
przy mnie kiedy piłem kawę
nie było zimno
w telewizji leciał serial
a za oknem słychać było gwar
rozwydrzonych istot
okupujacych szkolny dziedziniec
zapytałem - kim jest
co nie spotkało się
z życzliwym przyjęciem
mimo że znalem śmierć
z opowieści Dantego
kojarzyła mi się z piekłem
cóż...
trzeba było zmierzyć się
z minionym życiem
nawet jeśli była to nierówna walka
z pozostałym czasem
zamieszałem kawę
po raz trzeci
po trosze licząc że stanie się słodsza
od bólu istnienia ratował mnie jeszcze tylko jej smak
aromatyczny i gorzki
zupełnie jak moja wiara
i siedzieliśmy tak w milczeniu
chwile mijały
kawa stygła
część mnie ulatywała
by pochwyć patos sytuacji|
bo było już za późno
na przeprosiny
ale i za wcześnie na pojednanie
ciało wydawało się spać
jakby nie oczekiwało zrozumienia
samo dla siebie
błądząc po czeluściach gnuśnych
błądząc po czeluściach gnuśnych
jedno czego tak naprawdę żałowałem
to filiżanka niedopitej kawy
z pozostawioną weń łyżeczką
jakby zupełnie na przekór śmierci
przecież na tyle mogla mi pozwolić...
ech...
za: https://www.facebook.com/groups/cafepoesis/posts/1104613439230128/
za: https://www.facebook.com/groups/cafepoesis/posts/1104613439230128/