Tytuł oraz podkreślenia tekstu od redakcji.
Jedynym z największych mitów i kłamstw polskiej edukacji jest pośpiech niezbędny do realizacji świętej podstawy programowej. Rok szkolny trwa może pięć - sześć miesięcy. Dlaczego? Bo wakacje przed wakacjami, ferie przed feriami, święta przed świętami, no i czas egzaminów. Edukacja zamiera, czasami całkowicie zamarza, nie dzieje się nic. Uczniów albo nie ma, albo są, ale nie chcą nic robić. Czas po wskazaniu ocen proponowanych to mglisty sezon, aktywni są ci, którzy muszą coś poprawić, zaliczyć. Po wystawieniu ocen sezon staje się martwy. Bez ocen nie ma edukacji. Oczywiście, szkoły są różne, są różni młodzi ludzie, są różni nauczyciele. Chodzi o pewien ogólny krajobraz.
Nikt tak naprawdę nie sprawdza realizacji podstawy programowej, bo tego w zasadzie nie da się zrobić. Kontrole kuratorów oświaty polegają przede wszystkim na diagnozie zapisów w dziennikach elektronicznych, a tam można zapisać wszystko. Przedmioty egzaminacyjne w teorii testuje egzamin, ale też tylko w formie wycinkowej. Przedmioty pozbawione egzaminów żyją we własnym świecie. Podobnie jak uczniowie, którzy danego przedmiotu nie zdają w formie egzaminacyjnej. Kłamstwem jest tak zwany proces edukacyjny. W przypadku znaczącej liczby uczniów nie ma o czymś takim mowy. Wchodzą do szkoły jak do wieloodcinkowego serialu: mniej więcej wiedzą, o czym jest, ale nie znają fabuły, postaci, jak dobrze pójdzie rozpoznają tylko głównych bohaterów. Oglądają pojedyncze odcinki, nie znają kierunku, nie rozumieją słynnych celów lekcji. Korelacji między przedmiotami nie widzą tak, jak między sezonami. Nie nadrabiają braków, bo nie mają jak - wielu uczniów nie prowadzi jakiejkolwiek formy notatkowej. Frekwencja liczy się do mitycznych 50 procent, a przecież to nie jest warunek do uzyskania klasyfikacji.
W Polsce obowiązek edukacyjny jest kłamstwem, zbiorowym oszustwem.
Ci sami uczniowie, których nie ma szkołach, są bardzo często na korepetycjach. Ci, którzy są w szkole, też potrafią powiedzieć, że w szkole nie muszą nic robić, bo zrobią z korepetytorem. Nawet gdy nauczyciel naprawdę próbuje coś zrobić i to coś by w zupełności wystarczyło. W szkołach można gapić się w telefon, na korepetycjach i kursach jakoś nie wypada. Oczywiście, zdarzają się sytuacje, że brakuje nauczycieli, bo ciało pedagogiczne znika, choruje, starzeje się, oczywiście, że są nauczyciele bardzo słabi przedmiotowo. Jednocześnie nie ma żadnych sensownych pomysłów na nowy system kształcenia nauczycieli.
Zła rekrutacja do szkół średnich bardzo mocno wykorzystuje oceny, które w każdej szkole wystawia się trochę inaczej, również jeśli chodzi o progi procentowe na daną ocenę. Do tego dochodzi łagodność lub surowość danej szkoły oraz nachalność lub brak nachalności rodziców. Nieuczciwe? Oczywiście, ale praktycznie nikt z władzy, rzeczników, kuratorów oświaty się tym nie przejmuje. Czytamy piękne słowa o procesie edukacyjnym, o metodyce wystawiania ocen, a jednocześnie nie potrafimy wyeliminować oczywistego kłamstwa edukacyjnego. Biało-czerwony pasek kosztuje ucznia dodatkowe siedem punktów w ramach edukacji. Jeśli zabraknie uczniowi 0.1 punkta do wymaganej średniej, to straci 7 punktów. Nieuczciwe? Oczywiście. Widziałem takie przypadki, bo dwadzieścia lat zajmowałem się rekrutacją do szkoły średniej. A co jeśli otrzyma ocenę dobrą zachowania? Nie ma paska. Czym różni się ocena bardzo dobra od dobrej? Czym różni się ocena poprawna od dobrej? I tak dalej, i tak dalej. Uczeń może zdobyć trzy punkty za wolontariat. Część młodych uczciwie pracuje wiele godzin na rzecz innych. Inni młodzi pomagają przy np. balu ostatniej klasy szkoły podstawowej. Jeszcze inni dostają zaświadczenie z dupy, że coś zrobili. Widziałem takie zaświadczenia. O dziwacznych konkursach wstyd wspominać. Zła rekrutacja do szkół średnich to jedno z największych kłamstw polskiej edukacji. Czy debata o lodach i biało-czerwonych paskach coś zmieniła? Nie. Czy na poważnie zastanawiamy się nad sensem ocen w polskim systemie edukacyjnym. Nie. Czy ktoś zwrócił uwagę, że absurdem jest wyliczanie średniej na pasek, gdy zgodnie z prawem oświatowym nie można wystawiać ocen końcowych na podstawie średniej arytmetycznej? Nie. - Zmian dotyczących czerwonych pasków resort w tej chwili nie planuje - powiedziała Barbara Nowacka na antenie RMF24. W Polsce dyskutujemy o lodach. Ministra wręcz zachęca firmy do nagradzania uczniów. Ambitnych oczywiście.
Katarzyna Lubnauer unieważniła jedną kłamliwą rolką raport NIK, który dotyczył klęski CKE i potężnych problemów systemu egzaminacyjnego. W przypadku języka polskiego mamy fałszywe wyniki, które wynikają przede wszystkim ze złych, nieuczciwych i uznaniowych kryteriów oceniania. Mówiłem o tym, gdy wiele lat sprawdzałem prace jako egzaminator, mówiłem, pisałem, występowałem na konferencjach, gdy dostawałem po wglądach prace uczniów z różnych rejonów Polski i próbowałem im pomóc. Mam kolegów i koleżanki, którzy też próbowali pomóc młodym ludziom. Czasem się udawało, a czasem nie, bo arogancja i niekompetencja niektórych OKE i generalnie CKE są porażające.
Okłamujemy siebie nawzajem i nieustannie. Być może największym oszustwem jest to, co związane z nauczaniem języka polskiego - w sensie dosłownym. Przez wiele lat widziałem młodych ludzi, którzy przychodzili do szkoły średniej z bardzo dobrym wynikiem egzaminu gimnazjalnego, a później ósmoklasisty, którzy nie potrafili posługiwać się w miarę poprawnym językiem polskim. Do matury pochodzą ludzie, których składnia języka nie istnieje, a takie niuanse jak ortografia i interpunkcja nie mają żadnego znaczenia. Co dzieje się z językiem ojczystym - tego w zasadzie nie wie nikt, być może dlatego, że generalnie wielu Polaków, również tych tak zwanych prawdziwych, posługuje się językiem polskim jak cepem. Język to nie tylko logika wywodu - to także narzędzie rozumienia świata i samego siebie.
Myślę, jestem w zasadzie przekonany, że nasza edukacja ufundowana jest na kłamstwie. Kłamiemy w zakresie profili w szkołach średnich, kłamiemy na egzaminach, na rekrutacji, kłamiemy w podstawach programowych, kłamiemy w obowiązkowości, kłamiemy w reformach, kłamiemy w kanonie lektur, kłamiemy w tym, że wszyscy młodzi ludzie mają pasje, kłamiemy w długości trwania edukacji. Na szczęście jest sztuczna inteligencja, która to wszystko wyrówna i każdy będzie wiedział i potrafił dokładnie tyle, ile wyczyta w AI slopie.
za: https://www.facebook.com/pawel.lecki79/posts/pfbid0f779jNw8yjfEYzVBN1gejo8QjYZH8npi6t3My3McFkc2r3fSCkBdxQFyLhywtvhgl