Czasem zwyczajną mam ochotę
By strzelić kogoś prosto w pysk
Bo chamstwa panie ja nie znoszę
I szlag mnie trafia co tu kryć
Bywa że rzucam wulgaryzmem
Bo z nerw wychodzę proszę pana
Kiedy w dyskusji człowiek spotka
Zwykłego durnia czyli dzbana
W cztery litery czasem kopnę
Kogoś kto wrzodem jest społecznym
I w żadnych ramach ustalonych
Swoją postawą się nie mieści
Ktoś może nazwać mnie brutalem
A może nawet też i chamem
Lecz zawsze mówię prawdę w oczy
I się nie zmienię drogi panie