Przychodzi czasem znienacka całkiem niespodziewana
Szczęśliwość
Już nie pamiętam kiedy była ostatnio
A może ja oślepłam i ogłuchłam
Cierpię na niedowidzenie i niedosłyszenie szczęśliwości
A przecież ona tu jest
Pod pozorem zwykłych rzeczy i zachowań
Błyszczy w oczach jest w głosach kochanych osób
miauczeniu i mruczeniu kotka w szczekaniu pieska
w ćwierkaniu ptaków stukaniu deszczu w szumie ulicznym i muzyce
Czasem można się wyprać ze szczęśliwości i zostać czystym aż do bólu
Czasami nas wypiorą w pralce automatycznej w najdłuższym programie
Najdłuższa minuta świata na końcu prania dokładnie spłucze z nas resztki szczęścia
A czasem jest taki zły wiatr
Przewieje człowieka ze wszystkich stron i zamiast radości i szczęścia jest tylko depresja i paraliż na wszystkich frontach
Tak bym chciała znowu odnaleźć radość i beztroskę spokojny sen spokojną noc wesoły dzień
w którym nawet choroby nie straszne
Z życia możemy zostać okradzeni albo sami dążymy do samozgłady
Ono jest tylko jedno
I ma w sobie skarb największy
szczęśliwość
nie niszczmy jej
