odkąd najczarniejszy z moich wilków pobiegł za horyzont
zabierając ze sobą gołębie i zapach piwonii
uczę się akceptować kruchość światła
chirurgiczne igły po końcu świata
nie były w stanie pozszywać moich rozdarć
nauczyłem się to robić stalówką piór
codzienne opatrunki z błękitnego papirusu
stawiają na nogi nawet po samobójstwie
atrament działa lepiej niż tramadol i jony srebra
goi szybciej i głębiej uśmierza
ogień najlepiej zasklepia rany
uczę się go rozpalać
pocierając długopisem o papier
ciągle poszukuję własnej formy
od najmłodszych iskier zmartwychwstania
za: https://www.facebook.com/groups/cafepoesis/permalink/780851848272957/