Narastająca przepaść...(albo belferskie rezonanse) / Elektronik w czasach szkolnej zarazy.

Narastająca przepaść...(albo belferskie rezonanse) / Elektronik w czasach szkolnej zarazy.

Tytuł felietonu pochodzi od redakcji. Felieton wyjątkowo REZONUJE z własnym doświadczeniem i emocjami z tym związanymi]

Często goszczący w naszych publikacja nauczyciel przedmiotów zawodowych ukrywający się pod psedoniumem ..Elektronik w czasach szkolnej zagłady"  poniższy felieton opublikował akurat dzień po zakończeniu nauki w szkole absolwentów IV klas LO. Ukończyła wczoraj szkołę również klasa, w której przez ich pierwsze dwa lata ,,chodzenia'' do LO  próbowałem realizować z nimi dziennikarską innowację pedagogiczną  uczenia się przez działanie. Publikowany poniżej felieton mocno zarezonował z moimi negatywnymi doświadczeniami w kontakcie młodzieżą klas dziennikarskich. W praktyce obowiązkowych zajęć szkolnych całkowicie rozeszły się nasze światy:  ==> moje, wydawało mi się (?), racjonalnie  organizowanie prorozwojowych zajęć związanych z obserwacją i percepcją otaczającego nas świata oraz ==>ich bojkotowanie zajęć na na rzecz skanowania smartfonów.  Doskonale wiem, że mogłem temu zaradzić ,,zamordyzmem'' wymuszanym negatywnymi ocenami, ale  tego nie chciałem...  Nastolatkowie to nie przedszkolaki, małe dzieci. Powinni raczej umieć już wybierać czego tak właściwie chcą i co robią i po co robią... 
Skończyłem z tym bez żalu, a raczej z ulgą. Taki świat to już nie jest moja bajka.... W dniu wczorajszym oni ukończyli szkołę. Życzę im jak najlepiej (udanej matury, ułożenia sobie wspaniale dorosłego i szczęśliwego życia), tylko mi żal wspólnie zmarnowanych godzin zajęć szkolnych... No cóż, bawcie się dobrze, ja wysiadłem trochę wcześniej . Dopowiadając za autorem poniższego felietonu: ..TROCHĘ SZKODA.''

{Janek Jackowicz Korczyński)

 


[wspomniany wyżej felieton]

W ostatnich paru latach starzeję się szybciej niż przez ostatnich 20 lat.
Praca w szkole średniej ma tą zaletę, że przez długi czas znałem wszelkie nowinki: nowe fajne gry, nowe ciekawe seriale, ekscytujące filmy, intrygujące kanały na YT.
Czułem się młody - można było na lekcji porozmawiać na temat nowych odcinków głośnych seriali. Wymienić się spostrzeżeniami na temat fabuły, bohaterów, aktorów. Porozmawiać o nowych premierach gier.
Od paru lat to znika. Zrobił się ogromny rozdźwięk między kulturą masową, a kulturą młodych. Ta druga przeniosła się prawie wyłącznie na platformy krótkich filmów.
Czuję się jak odludek pytając czy ktoś widział premierowe odcinki najnowszego serialu. Ktoś tam słyszał, że coś będzie. Tyle. Nie widział, bo nie ma czasu.
W zamian pytają mnie czy widziałem taką rolkę. No nie widziałem. Nie oglądam rolek, nie oglądam szortów, nie mam konta na tiktoku.
Parę razy próbowałem - najwyraźniej jestem na to za stary.
Kilka lat temu mogłem jeszcze porozmawiać o jakiś wynalazkach, przełomach naukowych, ciekawostkach. Dziś w zamian dostanę wiadomość, że znany youtuber odwalił jakiś przypał w rolce. A na tiktoku jest nowa moda.
Może młody nauczyciel byłby w stanie nadążyć za tym, ale mnie już przygniata prestiż i nie nadążam. Trochę szkoda.

(Elektronik w czasie szkolnej zagłady)
za: https://www.facebook.com/...


Felietony pisane na Facebooku pod pseudonimem Elektronik w czasach szkolne zagłady w naszym miesięczniku publikujemy za zgodą ich autora. 
Poniżej ..ad vocem'' również klika komentarzy do tego tekstu publikujemy na prawie cytatu (zresztą w sieci są one publiczne). Już w pierwszej dobie pojawiło się 27 kometrarzy. 
 [***]
O to, to, ja na lekcjach języka polskiego w liceum mam ten kłopot - nie mogę złapać kodu kulturowego z młodzieżą. Jakbyśmy funkcjonowali na odległych planetach.

[***]
Niestety, mam to samo. Czasem tłumacząc pewne zagadnienia stosowałam coś w rodzaju storytellingu/standupu. Do pewnego momentu było to skuteczne. Od jakichś 7 lat kompletnie się nie da. Pojedynczy uczniowie wiedzą co się wokół na świecie dzieje, mają jakiekolwiek pojęcie o premierach filmowych i muzycznych czy nawet plotkach o celebrytach, reklamach, a nawet trendach modowych. Nawet cen żywności niektórzy nie ogarniają.
Ich pamięć zaczyna przypominać żywot jętki jednodniówki, posiekana rolkami i rzutami dopaminy.
Jeżeli stosunkowo bystra uczennica wymawia Versace jako "wersejs", to wiedz, że coś się dzieje

[***]
Na jednej z lekcji w tym tygodniu, nawiązując do tematu, chciałam podyskutować o humbaku Timmym, który prawdopodobnie zakończy swój żywot w Bałtyku.
Nie dość, że uczniowie z technikum w ogóle o nim nie słyszeli, to zapytano mnie, co to w ogóle jest humbak        
                          [elektronik w czasach szkolnej zagłady]:  Jak mnie to nie dziwi  

[***]
Patrząc, jakie treści są popularne wśród młodzieży, chyba nie ma za bardzo czego żałować. A o dobrym filmie/książce/grze/serialu jeszcze jest z kim rozmawiać.

[***]
Niestety, mało który uczeń potrafi wymienić tytuł filmu, nazwisko aktora, wiedza ogólna na poziomie "Europa leży w Afryce."

[***]
Mam takie podejrzenie graniczące z pewnością, że niewiele pan traci.

[***]
Ja ostatnio wpadłam w zdumienie, gdy okazało się, że młoda osoba (16-17?) nie ma swojego adresu mailowego i nie potrafi wysłać maila! Na moje okrzyki zdumienia odpowiedziała, że nie był jej jeszcze ani razu do czegokolwiek potrzebny. No i chyba ma racje




P.S.
Dla ścisłości. nie jestem malkontentem, bo nie zawsze tak było. Dzisiaj Facebook przypomniał mi sytuację sprzed 2 lat.