Moc gór
Pod tatrzańskie szczyty przywiódł mnie los
potęga ich i niezmienność
budzi zachwyt przerażający
niewzruszone, nieodgadnione, nieprzemijające
nie poddają się ludzkim działaniom
monumentalne Tatry
nauczycielki życia
zaprosiły mnie na lekcję niezapomnianą...
U stóp wzniesienia ja
drobna słaba
po szlaku pełznę pomału
serce kipi nadzieją
oczy zielenieją blaskiem natury
stopy odpoczywają na mchu leśnym
na skałach zostawiam ślady lekkie
uśmiechnięte
Nagle huk piekielny rozszarpał ciszę
zamigotały w mroku błyskawice
lęk wdarł się w serce
jak potok porywający górskie kamienie
marzenia o celu wędrówki
oddaliły się za ścianą deszczu
po górskich halach rozlała się gęsta ciemność
Skulona w jaskini czarnych myśli
szukam promyczka nadziei
w labiryncie poruszeń serca
wąska stroma ścieżka
Niepewnie idę dalej
wdrapuję się na śliskie skały
drżąca docieram na szczyt
Osiągnęłam cel
Moja słabość stała się szlachetnym kamieniem
w górskiej przełęczy roztrzaskana kłoda zmęczenia
krople strachu zatonęły w rwącym potoku
Dotykam nieba
Moje ręce zdrętwiałe obolałe
w barwne skrzydła motyla
przemieniła
magiczna moc górskich szczytów