Sama zejdę z obrazu, który namalowałeś
Jego ramy są dla mnie za ciasne
Prędzej czy później sam zrzuciłbyś mnie
z każdego piedestału - w aureoli
mi tak rażąco nie do twarzy
Szukam piękna w każdym tuiteraz
miejsca na bycie pomiędzy kanciastymi
dowodami na to, że Leibniz
nie miał racji. Chwytam godziny
minuty przesypuję pomiędzy palcami
Nie chcę widzieć, że za oknem
znowu sypie śnieg. Gromadzi się
na gałęziach, podtrzymywany siłą
wstrzymywanych z zachwytu oddechów
Zasypuje wszystkie drogi do przyszłości
Dzyń, dzyń, dzyń zabrzmiały dzwoneczki kto wierzy we wróżki, niech zaklaszcze
w dłonie! Spadaj mała, ladacznice nie mają tu wstępu! Wstęp wzbroniony
dla Czarnego Ludu i dla Marii Magdaleny
za: https://www.facebook.com/groups/kawiarniapoetycka/posts/3559497490997169

