Jeszcze piszę. Jeszcze się dziwię.
Jeszcze mam coś do powiedzenia,
choć czasem pies mówi pierwszy.
Jeszcze wstaję, choć w kościach łupie.
Próbuję jak dziecko,
choć dzieckiem
dawno już nie jestem.
Rano otwieram okno,
jakby świat miał mi coś wyjaśnić.
On milczy.
Ja też - przez chwilę.
Potem zaparzam kawę.
Jeszcze patrzę za kobietami.
Spokojnie, bez paniki,
bardziej z przyzwyczajenia
niż z nadziei.
Pamiętam tych, których nie ma.
Czasem nawet z nimi rozmawiam,
ale nie powiem,
kto komu przerywa.
Jeszcze Niwka jest na swoim miejscu.
Przemsza płynie
i niczego nie tłumaczy.
Mam kilka wierszy do napisania,
kilka głupstw do zrobienia
i parę razy powiedzieć:
a nie mówiłem.
Dobrze wiem,
któregoś ranka pies spojrzy na mnie:
- No i co, poeta?
Wstanę.
Otworzę okno.
Zaparzę kawę.
Jeszcze.
© Piotr Kocjan z Niwki
za: https://www.facebook.com/groups/cafepoesis/posts/1069165576108248
Utwór został zaliczonyw grupie literackiej CAFE POETICA do Wierszy Dnia za 26 września 2026 r.