Dlaczego najbardziej pamiętamy zwyczajne dni?

Dlaczego najbardziej pamiętamy zwyczajne dni?

Najdziwniejsze w pamięci jest to, że nie zawsze wybiera to, co wydawało się nam najważniejsze. Zapominamy daty, które kiedyś zapisywaliśmy wielkimi literami w kalendarzu. Zacierają się szczegóły uroczystości, podróży, spotkań, na które długo czekaliśmy. A jednak po latach potrafi powrócić obraz zupełnie zwyczajnego poranka: światło wpadające przez okno, zapach kawy, czyjś głos dochodzący z drugiego pokoju albo deszcz cicho uderzający o szybę. Dlaczego właśnie takie chwile pozostają w nas najdłużej?
Być może dlatego, że zwyczajne dni nie próbują być ważne. Nie oczekujemy od nich niczego wielkiego. Przeżywamy je bez szczególnej uwagi, przekonani, że podobnych chwil będzie jeszcze wiele. Właśnie ta nieświadomość ich wyjątkowości sprawia, że po czasie stają się bezcenne. Kiedy jesteśmy w środku codzienności, widzimy przede wszystkim jej powtarzalność. Dopiero później odkrywamy, że to właśnie z tych małych, pozornie nieistotnych chwil zbudowane było nasze życie.
Pamiętamy więc nie tylko wielkie wydarzenia, ale przede wszystkim atmosferę dni, które wtedy wydawały się całkiem zwyczajne. Na przykład śniadania jedzone w pośpiechu, drogę do szkoły lub pracy, rozmowy prowadzone bez szczególnego powodu, śmiech przy stole, wieczorne światło na ścianie, dłonie bliskiej osoby. Ale nie pamiętamy już, o czym dokładnie rozmawialiśmy, czyjegoś sposobu wypowiadania naszego imienia, nie potrafimy odtworzyć wszystkich słów. Pamięć często nie przechowuje wydarzeń w całości. Zachowuje ich ciepło, zapach, dźwięk i emocję.
Zwyczajne dni są również świadectwem bliskości. Wielkie chwile przeżywamy czasem wśród wielu ludzi, w szczególnych miejscach i przy wyjątkowych okazjach. Codzienność natomiast pokazuje, kto naprawdę był obok nas. To w niej ktoś przynosił nam herbatę, pytał, czy wrócimy na kolację, zostawiał zapaloną lampkę, czekał, aż skończymy opowiadać. To właśnie z takich drobnych gestów rodzi się poczucie domu. I może dlatego po latach najbardziej tęsknimy nie za wielkimi wydarzeniami, lecz za zwyczajnym „jesteś już?”, za głosem dochodzącym z kuchni, za miejscem przy stole, które kiedyś wydawało się czymś oczywistym.
Czas ma niezwykłą zdolność zmieniania znaczenia rzeczy. To, co kiedyś było codziennością, pewnego dnia może stać się wspomnieniem. Pokój, który znaliśmy na pamięć, przestaje być naszym pokojem. Ulica, którą przemierzaliśmy codziennie, zaczyna należeć do przeszłości. Ludzie, których obecność była dla nas tak oczywista, mogą od nas odejść albo po prostu znaleźć się daleko. Wtedy rozumiemy, że nic nie było naprawdę zwyczajne. Zwyczajność była tylko nazwą, którą nadawaliśmy chwilom, których wartości jeszcze nie potrafiliśmy dostrzec.
Może właśnie dlatego powinniśmy czasem zatrzymać się w środku „prozy” dnia. Nie czekać wyłącznie na wielkie okazje, żeby poczuć wdzięczność. Wielkie wydarzenia są jak rozświetlone punkty na mapie, ale to codzienność tworzy drogę pomiędzy nimi. To z małych chwil składa się nasze życie. Z poranków, które zaczynały się tak samo. Z wieczorów, które miały być kolejnymi wieczorami. Z rozmów, które wydawały się nieistotne, a później okazały się ostatnimi. Z obecności ludzi, których wtedy nie przyszło nam do głowy, że kiedyś możemy tak bardzo potrzebować.
Najbardziej pamiętamy zwyczajne dni, ponieważ dopiero czas uczy nas, że nie ma zwyczajnych chwil. Każda z nich wydarza się tylko raz. Ten sam poranek nigdy nie wróci w identycznym świetle, ta sama rozmowa nie zostanie powtórzona w taki sam sposób, a człowiek, który siedział obok nas wczoraj, już dziś jest odrobinę inny.
Dlatego być może największą sztuką życia nie jest czekanie na wyjątkowe momenty, lecz umiejętność dostrzegania wyjątkowości w tym, co codzienne. W filiżance postawionej na stole. W czyimś uśmiechu. W ciepłym świetle okna. W spokojnym wieczorze, kiedy nic szczególnego się nie wydarzyło.
Bo kiedyś właśnie ten dzień, który dziś wydaje nam się całkiem zwyczajny, może okazać się jednym z tych, do których będziemy wracać najczęściej. I wtedy zrozumiemy, że życie nie składało się przede wszystkim z wielkich wydarzeń. Składało się z chwil, które przeżywaliśmy bez świadomości, że właśnie tworzymy wspomnienia.

 

za: https://www.facebook.com/kasia.dominik.14/